Przeciętny polski nastolatek spędza w sieci 5 godzin i 36 minut dziennie, a w weekendy ponad 6 godzin. Rodzice myślą, że to 1,5 godziny. O tym, gdzie jest granica między intensywnym używaniem a problemem, rozmawiamy z dr Joanną Halicką-Masłowską – psychologiem i psychoterapeutą uzależnień.
Zacznijmy od norm, bo tu mamy jasne wytyczne. To nie jest moja opinia, to rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia.
WHO w swoich pierwszych wytycznych dla dzieci do 5. roku życia mówi wprost: dzieci w wieku 2–4 lata powinny mieć nie więcej niż jedną godzinę biernego czasu przed ekranem dziennie, a niemowlęta nie powinny mieć go wcale. W innym miejscu WHO precyzuje: dzieci między drugim a piątym rokiem życia nie więcej niż godzinę, a dzieci poniżej drugiego roku życia w ogóle nie powinny mieć czasu ekranowego.
Amerykańska Akademia Pediatrii doprecyzowuje: do 18. miesiąca zero ekranów poza wideorozmową, między 2. a 4. rokiem życia maksymalnie godzina dziennie wartościowych treści oglądanych razem z rodzicem.
Dla starszych dzieci WHO mówi już ogólnie: im mniej, tym lepiej, ale kluczowe jest, by ekran nie zabierał czasu na trzy rzeczy: sen, ruch i relacje na żywo.
Tak. Według najnowszego raportu NASK „Nastolatki 3.0” z 2023 roku polski nastolatek spędza w sieci średnio 5 godzin i 36 minut dziennie. W 2020 roku było to 4 godziny i 50 minut. W dni wolne od szkoły ten czas wydłuża się do 6 godzin i 10 minut, a w weekendy do 6 godzin i 16 minut.
Najbardziej niepokojące jest to, że rodzice w tym samym badaniu deklarują, że ich dzieci spędzają w sieci ok. 1,5 godziny. To prawie 4 razy mniej niż rzeczywistość.
Rodzice: „około 1,5 godziny”. Rzeczywistość: 5 godzin i 36 minut. Prawie cztery razy więcej, niż nam się wydaje.
W uzależnieniach behawioralnych nigdy nie diagnozujemy samym stoperem. Diagnozujemy po funkcji i konsekwencjach. Na konsultację warto przyjść, gdy widzi Pani u dziecka kilka sygnałów z tej listy przez kilka tygodni:

Tak. Jako terapeuta uzależnień diagnozuję to na co dzień. WHO w 2019 roku wpisało do klasyfikacji chorób ICD-11 zaburzenie grania – gaming disorder.
WHO definiuje je jako: upośledzoną kontrolę nad graniem, stawianie grania ponad inne zainteresowania i codzienne aktywności oraz kontynuowanie grania pomimo negatywnych konsekwencji.
Żeby rozpoznać zaburzenie, ten wzorzec musi utrzymywać się co najmniej 12 miesięcy i powodować poważne problemy w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym lub szkolnym. To nie jest „dużo gra”, to jest „gra niszczy mu życie, a on i tak nie potrafi przestać”.
Zakaz bez relacji to wojna. To, co działa, to kontrakt medialny.
Pierwsze spotkanie to zawsze spotkanie dla samych rodziców, bez dziecka. Potrzebuję zrozumieć historię – od kiedy problem narasta, co już próbowaliście, jak wygląda dzień Waszego dziecka. Dopiero potem ustalamy, czy zapraszamy dziecko, czy pracujemy tylko z Wami.
Proszę przyjść, gdy:
Nie czekajmy, aż dziecko „samo z tego wyrośnie”. Nawyki cyfrowe trzeba kształtować tak, jak nawyki żywieniowe.

Nie liczy się sam stoper, ale to, co ekran zabiera: sen, ruch i relacje na żywo. Rodzice zwykle zaniżają czas ekranowy dzieci prawie czterokrotnie. Jeśli ograniczanie czasu kończy się agresją, a dziecko traci znajomych, sen i oceny – to moment na konsultację. Pierwsze spotkanie jest zawsze dla samych rodziców. Zamiast zakazu działa kontrakt medialny i zasada 3xZ: Zastąp, Zaoferuj, Zainteresuj.
Blog, na którym znajdziesz praktyczne porady i inspirujące artykuły. Obejmują one tematy związane z psychologią dziecięcą, zdrowiem psychicznym, relacjami i rozwojem osobistym.

Sprawdzone strategie, które pomogą Wam wspólnie oswoić dziecięce lęki i obawy.

Jak radzić sobie z kryzysami rozwojowymi w rodzinie? Wzmacnianie więzi i odnajdywanie równowagi.

Histeria w sklepie, kłótnie o lekcje, trzaskanie drzwiami. Etap rozwoju czy sygnał, że warto poszukać wsparcia?